Open login
Sullen Eyes Sore- Warriors like us
Wpisany przez szkapa    wtorek, 29 czerwca 2010 19:02    PDF Drukuj Email

Zaczynając od tego co widać najbardziej, czyli od layoutu płyty. Wszystko wygląda profesjonalnie, a czy grafiki na niej zamieszczone się podobają to już kwestia gustu. Mnie podeszły zdecydowanie. Za wygląd płyty odpowiadał niejaki Sebastian Klenke, po obejrzeniu w internecie jego prac stwierdzam, że niema co gość zna się na swojej robocie. Więc wybór właśnie jego, zasługuje na uznanie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie wątpliwie dizajn płyty jest rzeczą ważną, niemniej jednak w całym wydawnictwie Sullen Eyes Sore o dumnej nazwie „Warriors like us” chłopakom chodziło o przykucie uwagi warstwą muzyczną. Tak więc tym razem zaczynając od faktycznego początku... Za mastering płyty odpowiadał Alexander Dietz, gitarzysta Heaven Shall Burn. Niestety, a może stety, nie udało mu sie przemycić za wiele z brzmienia Heavenów. Sulleni brzmią przy nich trochę niedojrzale, ale to co dla jednych może być wadą, innym może wydać się zaletą, dlatego czepianie się niema sensu.

Już na samym początku zostałem zaskoczony, niestety nie było to miłe zaskoczenie. Intro nad którym chłopaki pewnie spędziły trochę czasu, wydaje mi się słabe, a już na pewno nie oddaje tego co usłyszymy po chwili. Po intrze spada na nas grad kawałków, którym tempa nadaje pracujący na pełnych obrotach twin. Brzmienie stopy Sullenów działa jak balsam na moje skołatane melodyjnymi dźwiękami uszy! Do tego dochodzi wokal, który pewnie wielu się nie spodoba. Martin, ku mojej uciesze, zrezygnował z czystych wokaliz i zaczął zdzierać swoje gardło krzykiem który w połączeniu z perkusją nastawioną na zdecydowany atak, nadaje kawałkom fajne agresywne brzmienie.

Wiadomym jest, że Sulleni to kwintet metalcorowy, więc i melodii w ich kompozycjach zabraknąć nie mogło. Jako, że melodia nie jest tym co działa na mnie nastrajająco, postanowiłem ją zignorować i skupić się na ciężkich i szybkich rifach których na płycie jest cała masa. Do tego dochodzi kilka mocnych zwolnień okraszonych wolno płynącym growlem, czyli dla każdego coś miłego.

Niestety tym czego zabrakło na płycie jest energia z jaką chłopaki prezentują się na scenie. Ostatnio udało mi się zobaczyć ich na żywo i na całe trzydzieści osób obecnych na koncercie nie było chyba ani jednej niezadowolonej z występu.

Płyta na pewno jest dla mnie zaskoczeniem. Myślałem, że po gościach w koszulach w kratkę mogę spodziewać się tylko melodyjnych rifów, czystych wokali i kilku zwolnień zagranych ku uciesze fanów. Jednak Sulleni prezentują naprawdę dobry materiał. Płyta godna polecenia i uwagi, zarówno fanów metalcorea, jak i hardcorea, czy metalu, bo i tacy znajdą na niej coś dla siebie.

Komentarze (0)

Zapisz sie do RRS feed tego komentarza

Napisz Komentarz

smaller | bigger

busy
Poprawiony ( wtorek, 29 czerwca 2010 19:10 )