Open login
Drown My Day
Wpisany przez szkapa    wtorek, 08 czerwca 2010 18:09    PDF Drukuj Email

Drown My Day to zespół młody, ale już doceniony przez fanów ciężkiego grania. W czerwcu miała miejsce premiera ich nowej epki "Forgotten", której możecie posłuchać na myspace zespołu. O nowej płycie i naszej scenie metalowej rozmawiałem z Groovem wokalistą DMD.

 

 

 

 

 

 

 

 

1. Wiara czekała na waszą płytę prawie dwa lata, wy tymczasem spłataliście wszystkim psikusa i wydaliście kolejne EP. Dlaczego znowu tylko sześć utworów? Mieliście problem z wymyśleniem większej ilości materiału, czy kryje się za tym jakiś inny powód?

Groov: Hej! Przede wszystkim chcieliśmy na świat wypuścić nasze małe dziecko w formie Epki „Forgotten” właśnie ze względu na odstęp czasowy jaki dzielił on od opublikowania naszego poprzedniego wydawnictwa (EP – „One Step Away From Silence” w 2008 roku). Nie chcieliśmy dłużej zwlekać z publikowaniem naszych nowych utworów i dlatego też pojawiła się ta EP. Spora część riffów także poszła do tak zwanego „kosza”. W jakimś tam pewnym stopniu jesteśmy osobami wymagającymi od siebie nieco więcej, więc jeśli nam się coś świeżo wymyślonego nie podoba, to po prostu na siłę nie chcemy tego wciskać na cd. Jak już wspominałeś miała pojawić się pełna płyta. W tej chwili jesteśmy na etapie pisania materiału na longplaya. Kończymy dwa numery, które będą muzycznym przedłużeniem tematu z EP. Na pełnej płycie pojawią się starsze numery, które znalazły się zarówno na „Forgotten” jak i prawdopodobnie nagramy nową wersje „Whispers”. Być może znajdziemy jakiegoś większego wydawcę na ten pełny materiał, ale nie chcę zbytnio zapeszać, bo wiadomo jak to jest w tym temacie, he he.

2. Między kawałkami przeplatają się elektroniczne sample, kto jest ich autorem?

Groov: Autorem tych „elektronicznych smaczków” jest nasz gitarzysta i mózg zespołu – Zvish. Przede wszystkim pomysł wplecienia takich rzeczy na Epke pojawił się zarówno w mojej głowie jak i Zvisha, może nie są to sample jakiś wysokich lotów, ale wydaje mi się że fajnie wkomponowały się między luki między numerami.

3. Jaki był podział ról przy produkcji Forgotten? Domyślam się, że Ty zajmowałeś się wokalem, a kto odpowiadał za kompozycje?

Groov: Riffy na „Forgotten” są autorstwa naszych dwóch gitarzystów, Zvisha i Motyla. „Nobody Fucks” napisał Motyl jakoś całkiem niedaleko po premierze naszej poprzedniej epki (numer ten graliśmy już od roku jako nasz koncertowy otwieracz). „Feel Poisoned” oraz „Forgotten But Not Forgiven” to numery Zvisha, natomiast riffy w „Tear The Flesh” to wspólna praca naszych gitarzystów.

4. Zarówno muzycznie jak i wizerunkowo idziecie w stronę najnowszej fali metalu z ameryki. Chodzi mi tu o zespoły metalcorowe, gdzie zarośniętych, śmierdzących i przepitych dziadów, zastępują ładnie ubrani chłopcy w obcisłych spodniach. Sądzicie, że to dobry kierunek, czy nie odcinacie się w ten sposób od starszych fanów ciężkiego grania?

Groov: W Drown My Day nigdy nie było zasadniczego wyznaczania kierunku muzycznego jaki chcemy wykonywać. O ile nasze demo dość zasadniczo różniło się od naszych późniejszych numerów, tak nie umiem Ci inaczej odpowiedzieć na to pytanie niż w taki sposób iż gramy po prostu to co lubimy czyli krótko mówiąc poruszamy się w stylistyce muzyki jakiej słuchamy na co dzień. Czy to nazwiesz metalcore, deathcore, death metal nie ma znaczenia. Nigdy nie odcinaliśmy się i nie chcemy odcinać od jakiegoś towarzystwa. Chcielibyśmy dotrzeć do jak największej ilości słuchaczy.

5. Krakowska scena tworzy pewne mity, na wasz temat krążą różne plotki. Podobno jesteście zespołem który strasznie ciężko zadowolić,na co skarżą się organizatorzy koncertów i inne kapele. Jak jest naprawdę, czy Drown My Day naprawdę straszy?

Groov: Ha, ha. To chyba będzie moje ulubione pytanie w tym wywiadzie! Szczerze powiedziawszy nie do końca rozumiem co rozumiesz przez stwierdzenie iż ciężko nas zadowolić. Grając koncert nie wymagamy niczego więcej jak zwrotów za przejazd na koncert, a miło zawsze jest gdy organizator dorzuci do tego jakieś piwko lub jakieś ciepłe jedzonko. Często bywa także iż do własnych gigów sami dopłacamy i jedziemy gdzieś bez żadnych zwrotów. Plotki (ale jak słusznie napisałeś plotki) takie owszem pojawiają się tu i ówdzie. Do moich ulubionych m.in. należy ta iż podczas jednego koncertu zażyczyliśmy sobie prywatnej łazienki i osobnego wyjścia do klubu ha ha ha, coś niesamowitego, niestety do tej pory nie byłem w stanie zrozumieć po co ludzie lubią wymyślać takie rzeczy? Większość kapel z którymi gramy to tak naprawdę nasi dobrzy przyjaciele i dobrzy znajomi, z organizatorami jest chyba w zasadzie dość podobnie. Najczęściej do powiedzenia mają niestety Ci, którzy nas nie znają. Powiem Ci, że nie ma to jak dowiedzieć się w komentarzach pod wideo na serwisie youtube.com, że Drown My Day to szczyle i że srają wyżej niż dupe mają, hahaha, a kiedy chcesz się tej osoby spytać czy się znamy i w ogóle o co chodzi otrzymujesz riposte, że on dyskutować nie będzie. Wkrótce dowiemy się, że zażyczyliśmy sobie prywatnego samolotu na przelot między miastami. Cóż, polska mentalność, nic dodać, nic ująć.

6. Naszą najgorszą narodową cechą jest niewątpliwie zawiść, kiedy ktoś odnosi sukces. Niestety zamiast użyć tego we właściwy sposób, czyli dążyć do bycia lepszym niż najlepsi, my zabawiamy się w krytykanctwo, często pozbawione jakichkolwiek argumentów. Z jakimi recenzjami spotkał się Forgotten? Zgadzacie się z nimi, czy uważacie za stek bzdur wyssany z palca niespełnionych muzyków?

Groov: Powoli do nas dochodzą coraz kolejne opinie na temat „Forgotten”. Zdarza się krytyka. Jednak ja często podchodzę do niej w taki sposób, aby po prostu wyciągnąć z niej wnioski, co oczywiście nie równa się temu aby grać tak jak zechcą tego recenzenci he he he. Szczerze powiedziawszy nawet wole kiedy ktoś słusznie zbluzga mnie niż nie napisze nic. Dość często ludzie nam zarzucaj± że nie gramy niczego odkrywczego, ale my to akurat wiemy. Nigdy nie mieliśmy w swoich zadaniach zrewolucjonizować w jakikolwiek sposób muzyki, gramy co lubimy i to co chcemy i to chyba jest najważniejsze.

7. Słyszałem, że wasza płyta wzbudziła zainteresowanie nie tylko w Polsce, jakie recenzje dochodzą was z zagranicy?

Groov: Powiem Ci, że osobiście bardzo często wchodzę na serwis last.fm aby zobaczyć w jakich krajach słucha się Drowna hehe. Często zdarza się nawet, że w momencie kiedy widzę że ktoś strasznie „męczy” tę płytę to po prostu pisze wtedy do tej osoby, że bardzo dziękuje i cieszę się, że podoba mu się muzyka Drown My Day. Niesamowite uczucie kiedy dowiadujesz się, że ktoś z końca świata skądś wytrzasnął nagrania twojej kapeli, a co najlepsze kiedy faktycznie mu się podobają. Z poza Polski najczęściej pozytywne opinie dochodzą do nas najczęściej z USA, Niemiec, Rosji i Słowacji. Ostatnio nawet pisał do mnie pewien Szwed, który bardzo chciał abym mu przetłumaczył tekst jednego z naszych wczesnych numerów, który pisany był jeszcze w języku polskim, hehehe. Nigdy nie sądziłem że akcja tego typu się zdarzy kiedykolwiek.

8. Nie ukrywam, że od strony wizualnej okładka płyty nie podoba mi się zupełnie, ale to pewnie kwestia gustu, o którym niema sensu dyskutować. Skąd pomysł na, słynnego już, dziada z latarnią?

Groov: Dziad z latarnią powoli robi małą karierę, hehehe. Szczerze mówiąc nie do końca rozumiem, co właściwie w tej okładce jest takiego odpychającego? Moim skromnym zdaniem Konrad z H8DESIGNS po raz kolejny odwalił kupę dobrej roboty przy tym obrazku tymbardziej, że widzieliśmy z jakich materiałów powstawała ta okładka, co powodowało w nas niesamowity zachwyt w stosunku do tego człowieka. Owszem, może jest coś w tym, że okładka nie do końca oddaje charakter naszej muzyki, ale taki był nasz zamysł i postanowiliśmy się nim lekko pobawić.

9. Forgotten to z angielska zapomniany. O czym opowiada płyta?

Groov: Przede wszystkim nie jest to płyta-koncept. Więc ciężko też mówić o czym całą płyta opowiada. Nad tekstami na tej Epce siedziałem zarówno ja, nasz gitarzysta Motyl oraz perkusista Adam. Dajmy na to „Feel Poisoned” opowiada o chorobie na którą można zapaść poprzez za duże spożycie... sera mozarella, hehehe. „Tear The Flesh” to raczej hołd w stronę starometalowych tekstów w których przejawiają się tematy zwłok, zła etc.

10. Zareklamujcie się czytelnikom rocklife. Dlaczego warto sięgnąć po wasz najnowszy twór?

Groov: Nigdy nie byłem dobry w tego typu słowach, ale... jeśli ktoś kiedyś już nas widział lub słyszał i co najważniejsze podobało mu się to zachęcam do odsłuchania naszej EP „Forgotten” ktoś jesteście w stanie przesłuchać w całości na naszym majspejsowym profilu – www.myspace.com/drownmyday. A kto nas jeszcze nie zna... niech nas po prostu pozna :).

Komentarze (0)

Zapisz sie do RRS feed tego komentarza

Napisz Komentarz

smaller | bigger

busy
Poprawiony ( wtorek, 08 czerwca 2010 18:41 )