Open login
Nowa Huta Centrum
Wpisany przez szkapa    sobota, 03 kwietnia 2010 20:08    PDF Drukuj Email

Nowa Huta CentrumKiedyś był hiphop, albo jak mówią z Ameryce rap. Potem pojawił się punkrock, teraz na fali jest nowa huta z jej wytworami. Wszystkie te twory były dziećmi alternatywy która małymi kroczkami próbuje zainteresować sobą szeroką publiczność.

 

 

 

 

W samej alternatywie nie było by nic złego, wręcz przeciwnie. Zjawiska alternatywne jako takie są czymś niezmiernie pozytywnym bo odrywają przeciętnego odbiorcę od codziennej kichy serwowanej mu w mediach, ale co jeśli alternatywę próbuje zawłaszczyć komercja?

Kolejność w jakiej we wstępie zostały wymienione poszczególne zjawiska niszowe nie jest ani błędna, ani przypadkowa. Chodzi tu o fakty które miały miejsce na przestrzeni kilku ostatnich lat. Wiadomym jest że punkrock na polskiej scenie zaistniał zdecydowanie wcześniej niż hiphop, ale mowa tu jest o jego komercyjnej odmianie, z którą mamy do czynienia teraz. Wracając do hiphopu. Przybył do nas z ameryki i spotkał się z akceptacją grup społecznych zainteresowanych podobną tematyką co ich czarna amerykańska brać. Jednak po jakimś czasie został zwietrzony przez producentów i wykorzystany do zarabiania pieniędzy. Zaczęły tworzyć się zespoły nie mające nic wspólnego z amerykańskim -gangsterskim rapem. Teksty zamiast opowiadać o bijatykach i niedoli, zaczęły mówić o tym, jak kocham swoją dziewczynę. Wydawało by się że to szczyt możliwości kultury komercyjnej, ale nie.

Po hiphopie przyszedł czas na punk rock. Można by pomyśleć że kierunek muzyczny powstały w Brytanii sam w sobie jest tak ortodoksyjnie alternatywny, że nie sposób się do niego zabrać od strony finansowej. Jednak nic bardziej mylnego. Sztab producentów i dyrektorów zebrał się i skupił nad problemem. W wyniku takich spotkań powstał pomysł żeby zeszmacić najszlachetniejszy z niezależnych gatunków muzycznych i nadać mu formę komercyjną. Sposób na to był zupełnie identyczny jak w hh, mianowicie teksty, o wiadomym przesłaniu, zastąpić duperelami o miłości, i o tym jak to źle się żyje bogatym nastolatkom. Całość została okraszona w nieco łagodniejsze rify, ubrana w skoczne melodie, a muzyków ubrano w kolorowe stroje i wysłano do stylistów.

Mieszkam w nowej hucie od ponad dwudziestu lat. Wszystkim moim znajomym kojarzyła się ona zawsze jak najgorzej. Mowa tu była o przestępczości i chuligance. Teraz, kiedy mówię, że pochodzę z huty okazuje się, iż zostaliśmy ostają alternatywy, i że wszystko co nowohuckie jest lepsze. Może faktycznie jest tak że zespoły, czy artystyczne inicjatywy mające swoje korzenie w hucie, nie mają na celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Nie wiem czemu tak jest, ale faktycznie często tak bywa. Denerwującym zjawiskiem jest jednak podczepianie się do huty zespołów z nią zupełnie nie związanych. Nowa Huta staje się czymś modnym przez swoją odrębność i grono zespołów chcąc zaznaczyć swoją alternatywność podłącza się do niej, i tym samym spotyka się z ostracyzmem ze strony środowisk rdzennie nowohuckich.

Wiadomym jest że jedni mogą odbierać pewne zjawiska jako coś zupełnie naturalnego, a inni jako szczyt pozerstwa i aktorstwo. To co jednym w tym momencie wydaje się alternatywne, innym w dokładnie tym samym czasie wydać się może czymś prze okrutnie sztucznym. Każda ze stron ma swoje racje i każdej wydaje się że ich racja jest słuszna. Miejmy jednak nadzieję że to co słuszne samo się obroni, a sztuka alternatywna pozostanie alternatywną po wszechczasy.

Komentarze (0)

Zapisz sie do RRS feed tego komentarza

Napisz Komentarz

smaller | bigger

busy
Poprawiony ( sobota, 03 kwietnia 2010 20:11 )