Open login
Manifest
Wpisany przez Szkapa    sobota, 09 stycznia 2010 13:05    PDF Drukuj Email

Pewien mądry gość stwierdził kiedyś, że wszyscy nie zależnie od koloru skóry, zasobności portfela, czy orientacji seksualnej pochodzimy od małpy.

Zaraz po byciu małpą nadszedł okres, kiedy stanęliśmy na dwie nogi, jakimś cudem zmontowaliśmy płomień i wzięliśmy do ręki dzidę. Nasze życie w ówczesnych czasach może nie było przesadnie luksusowe, ale na pewno było ciekawe. Wykształcił się wtedy pewien archetyp mężczyzny. Mężczyzny zdobywającego pożywienie, polującego na mamuty, odzianego w skóry, wiecznie brudnego i nieokrzesanego.

Jeszcze jakiś czas temu myślałem, że archetyp ten przetrwał do czasów dzisiejszych. Wydawało mi się, że nadal budzi on pożądanie wśród kobiet, i podziw wśród mężczyzn. Samo wystarczalny, silny i nieokrzesany samiec, niedbający o swój wygląd, wiecznie urypany smarem mechanik samochodowy, albo upocony budowlaniec. Jednak obserwując to, co dzieje się na około mnie i widząc to, co dzieje się w telewizji, odnoszę wrażenie, że archetyp umarł.

Nieokrzesany samiec zamienił się w wypacykowanego lalusia spędzającego przed lustrem pół dnia, a następne pół, buszującego po galeriach handlowych w poszukiwaniu nowego surdutu. Zrozumiałym jest, że czasy się zmieniły i człowiek czasami umyć się musi. Pasowałoby też ubrać się w coś, co nie jest wypłowiałą szmatą. Dochodzi jednak do sytuacji, kiedy teraźniejsi panowie powoli i stopniowo zamieniają się w panie.

Pedalizacja płci męskiej sięga zenitu. Widok gościa z torebką na ramieniu już nikogo nie dziwi, to samo z delikatnym makijażem, którego podobno nie widać. Ale oczywistym jest, że makijaż istnieje, bo po co firmy kosmetyczne wypuszczałyby na rynek całą masę kosmetyków dedykowanych dla mężczyzn.

Nie jestem kobietą, więc nie wiem, co kobiety o tym myślą. Pozostaje mi tylko mieć nadzieje, że pozostały jeszcze na ziemi takie, które wolą mężczyzn niekoniecznie ogolonych i pachnących jak jakaś świeżo ścięta brzózka.

Całość mojej wypowiedzi miała przybrać formę zabawną, niestety nie udało się. Temat nie śmieszy mnie w ogóle, a jedynie przeraża. Czekam tylko, aż któregoś dnia stanie przede mną  przedstawiciel nowej płci męskiej, który będzie piękniejszy od poznanych dotychczas kobiet, a do którego zapałam uczuciem tak gorącym, że nie będę w stanie się przed nim obronić. Wydaje mi się, że do tego właśnie całe te zabiegi zmierzają. Do zniwelowania różnicy między płciami. Może i będziemy różnić się tym, co mamy między nogami, ale to przestanie mieć znaczenie, kiedy wszyscy będziemy tak samo piękni. Pojęcie homoseksualizmu przestanie istnieć, ponieważ będzie on czymś zupełnie naturalnym.

Nie wiem czy to, co tu wymyśliłem ma jakiś sens z socjologicznego punktu widzenia, ale z miejsca, w którym właśnie siedzę niewątpliwie ma. Panicznie boję się spodni rurek, solariów i gabinetów kosmetycznych dla panów. Boje się, że to, co dzieje się teraz, to dopiero wstęp do zakrojonej na znacznie większą skale kampanii mającej na celu unifikacje płci.

W ramach działań zupełnie podziemnego ruchu oporu postanawiam nie ogolić się nigdy, a w galeriach handlowych kupować wyłącznie płyty. Może i wróg nie odczuje ciosu, który mu wymierzę, ale za to ja będę czuł się wspaniale. Bo co, jak co ale archetyp powstańca w naszym pięknym kraju jeszcze nie umarł, więc jeśli mam już nie być mężczyzną to przynajmniej bohaterem!

Szkapa

Komentarze (0)

Zapisz sie do RRS feed tego komentarza

Napisz Komentarz

smaller | bigger

busy
Poprawiony ( sobota, 09 stycznia 2010 13:49 )